Konstancin-Jeziorna: letnisko elit i papiernia

· 7 września 2026

Tężnia solankowa w parku zdrojowym w Konstancinie-Jeziornie
Fot. Albert Jankowski, domena publiczna

Pod koniec XIX wieku między Warszawą a Piasecznem nie było tu jeszcze nic prócz sosnowego lasu należącego do dóbr oborskich. W 1897 roku hrabia Witold Skórzewski razem z Władysławem Mielżyńskim wydzielili z tego lasu grunty i zaczęli sprzedawać je na działki pod letnie domy. Nowej osadzie nadali imię matki Skórzewskiego, Konstancji z Potulickich. Tak powstał Konstancin. Kto dziś chce zobaczyć, co zostało z podwarszawskiego letniska elit, znajdzie tu kilkadziesiąt willi z przełomu wieków, dom, w którym Stefan Żeromski pisał „Przedwiośnie”, i po drugiej stronie miasta fabryczną Jeziornę z papiernią, która działała ćwierć tysiąclecia.

Miasto ma więc dwa początki i dwa charaktery. Jeden to zaprojektowane od zera letnisko dla zamożnych warszawiaków. Drugi to osada robotnicza wokół papierni nad rzeką Jeziorką. Zrosły obok siebie i w 1969 roku połączono je w jeden organizm o podwójnej nazwie: Konstancin-Jeziorna.

Las sprzedany na działki

Założyciele nie chcieli zwykłej wsi letniskowej, ale wzorcowe, eleganckie miejsce wypoczynku na modłę zachodnich stacji klimatycznych. W 1900 roku całe przedsięwzięcie przejęło Towarzystwo Akcyjne Ulepszonych Miejscowości Letniczych. To ono zostało właścicielem wszystkiego, co miało być wspólne: parków, kortów, kąpielisk oraz sieci technicznej, bez której letnisko z pretensjami nie mogło istnieć.

Elitarny charakter osady nie wziął się z przypadku, tylko z zasad parcelacji. Działki wytyczono duże, po około trzy tysiące metrów kwadratowych, i niepodzielne, a regulamin zabudowy pozwalał postawić na jednej parceli tylko jedną wolno stojącą willę i zająć budynkiem najwyżej kilkanaście procent powierzchni. Reszta miała zostać ogrodem. Tak wysoki próg wejścia sprawił, że kupowali tu głównie ludzie zamożni, nierzadko biorąc po dwie albo trzy sąsiednie działki naraz. Wśród nabywców wymienia się rody arystokratyczne, warszawską finansjerę i kupiectwo oraz artystów. To dlatego Konstancin od początku różnił się od innych podmiejskich letnisk tego czasu: nie wyrósł żywiołowo wokół stacji czy fabryki, lecz został z góry zaprojektowany jako osiedle drogich willi w lesie.

Najstarszym śladem tamtego planu jest ceglana wieża ciśnień przy ulicy Żeromskiego. Zbudowano ją w 1899 roku, a wodę czerpano z głębokiej studni artezyjskiej. Sieć wodociągu z kanalizacją była wtedy rzadkością na terenie zaboru rosyjskiego. Wieża stoi do dziś i jest jednym z najstarszych budynków w mieście, choć wody z niej już nikt nie pije.

Kolejką na weekend

Letnisko nie miałoby sensu bez sprawnego dojazdu z Warszawy. Zapewniła go Kolej Wilanowska, wąskotorowa kolejka uruchomiona w 1891 roku przez Wiktora Magnusa i inżyniera Henryka Hussa. Z początku wagony ciągnęły konie, dopiero po kilku latach doszły parowozy. Tory sukcesywnie wydłużano na południe: do Klarysewa dotarły w 1895 roku, do Jeziorny i Piaseczna rok później. Około 1900 roku ruszyła stacja w samym Konstancinie i to ona skomunikowała nowe letnisko ze stolicą.

Kolejka zniknęła z krajobrazu w drugiej połowie XX wieku, ale zostały po niej pojedyncze budynki. Przy ulicy Pułaskiego w Chylicach przetrwała murowana parowozownia, a przy Warszawskiej dawny dworzec w Klarysewie. Piszemy o nich osobno w tekście o Kolei Wilanowskiej.

Aleja willowa

Sercem dawnego letniska są ulice Sienkiewicza, Batorego, Sobieskiego i Żeromskiego, gęsto zabudowane willami z pierwszych dwóch dekad XX wieku. Nie ma tu jednego stylu. Obok secesji stoi neogotyk, obok szwajcarskiego pensjonatu włoski pałacyk, a przy tym drewniane werandy i ganki rodem z podwarszawskich letnisk. Kilka willi zaprojektowali sobie sami architekci, którzy chcieli tu zamieszkać.

Wiele domów nosi nazwiska, przez które są dziś rozpoznawalne. Przy Sienkiewicza 19 stoi ceglana willa z drewnianą wieżą, zwana Marylą, jeden z pierwszych pensjonatów osady. Kilka numerów dalej, przy Sienkiewicza 5, willa Pod Dębem z kwadratową wieżą w narożniku. Przy Żeromskiego 10 secesyjna willa Anna, która po wojnie stała się pensjonatem naukowym: bywali tu filozof Władysław Tatarkiewicz i historyk Oskar Halecki. O willach z nazwiskami mieszkańców i o pozostałych zabytkowych domach piszemy w dwóch osobnych tekstach.

Dom, w którym powstało „Przedwiośnie”

Najbardziej znanym letnikiem Konstancina był Stefan Żeromski. W 1920 roku kupił niewykończoną willę przy dzisiejszej ulicy Żeromskiego 4 i nadał jej nazwę Świt. Mieszkał tu z żoną Anną i córką Moniką aż do śmierci w 1925 roku, przez ciepłą część roku, na zimę wracając do Warszawy. W konstancińskim domu powstało „Przedwiośnie”, a dwa opowiadania, „Wilgę” i „Pomyłki”, pisarz wprost osadził w tutejszym krajobrazie.

Willa zachowała wnętrza z czasów pisarza i mieści dziś jego muzeum z gabinetem, meblami i pierwszymi wydaniami książek. Poświęcamy jej osobny wpis.

Uzdrowisko

Konstancin od początku sprzedawano jako miejsce zdrowe: sosnowe lasy, łagodny mikroklimat i krajobraz doliny Jeziorki. Ten kierunek utrwalił Hugon Seydel, który na początku wieku otworzył przy ulicy Mostowej pierwszy w okolicy zakład przyrodoleczniczy, nazwany od jego imienia Hugonówką. Były tam łazienki z wannami i natryskami, sala gimnastyczna i inhalatorium, czyli pomieszczenie do wziewania leczniczych oparów. W 1917 roku osada dostała oficjalne prawa uzdrowiska, przyznane właśnie za mikroklimat i walory krajobrazowe. Solankę, z którą Konstancin kojarzy się dziś, odkryto tu dopiero w 1965 roku podczas głębokich wierceń, a tężnia przy parku zdrojowym stanęła jeszcze później.

Aktorzy w Skolimowie

Sąsiedni Skolimów, dziś część miasta, rozparcelowano na letnisko w tym samym 1897 roku, z gruntów Wacława Prekera. To on ofiarował działkę pod przedsięwzięcie, które rozsławiło tę okolicę bardziej niż niejedna willa. W 1927 roku Związek Artystów Scen Polskich zbudował tu ze składek i darowizn dom dla samotnych, emerytowanych aktorów. Dom Artystów Weteranów Scen Polskich działa nieprzerwanie do dziś i mieszka w nim około pięćdziesięciu osób. Jego historię opisujemy osobno.

W Skolimowie stoi też najokazalsza świątynia gminy, ceglany kościół Matki Bożej Anielskiej przy ulicy Kościelnej. Powstał w 1907 roku jako niewielka kaplica według projektu Bronisława Brochwicz-Rogóyskiego, a w latach 1930–1933 rozbudowano go w trójnawową świątynię z wieżą, którą widać z daleka.

Jeziorna i papiernia

Druga część miasta ma zupełnie inny rodowód. Nad rzeką Jeziorką papier wyrabiano już w XVIII wieku. W 1830 roku młyny odkupił Bank Polski, wprowadził maszyny parowe i produkował podobno najlepszy papier w Królestwie Polskim, taki, na jakim drukowano akty Konstytucji 3 maja. W 1887 roku fabrykę przejęła spółka akcyjna „Mirków”, wspierana przez finansistów Leopolda Kronenberga i Natansonów, i przeniosła tu produkcję razem z dawną nazwą zakładu.

Wokół fabryki wyrosła cała osada robotnicza z własnymi domami mieszkalnymi, budynkiem dyrekcji, Domem Ludowym z salą widowiskową, w której później urządzono kino Mirków, a po wojnie dostawiono nawet drewniane domy fińskie dla pracowników. Papiernia działała do początku XXI wieku. Część jej dawnych hal zamieniono na centrum handlowe Stara Papiernia. O fabrycznej Jeziornie piszemy w osobnym tekście.

Dwa światy Konstancina żyły przez pół wieku obok siebie, każdy swoim rytmem, aż w 1969 roku połączono je administracyjnie w jedno miasto. Funkcję sołtysa samego letniska pełnili wcześniej kolejno córka miejscowego fabrykanta Zofia Mullerówna i powieściopisarz Wacław Gąsiorowski, który zamieszkał tu na stałe i zmarł w Konstancinie w 1939 roku.

Wszystkie zabytki opisywane na blogu zaznaczyliśmy na naszej interaktywnej mapie.

Konstancin-Jeziorna — zwiedzaj temat po temacie (9 miejsc)