Zabytki z tego wpisu i całej serii zobaczysz na naszej mapie →
Na skraju miasta, przy ulicy Grodziskiej 57 , stoi dom, który jego właściciel zaprojektował sam, a przy budowie użył kawałków rozebranego kościoła. Nazywa się Zagroda, choć równie często mówi się o nim Bartkiewiczówka, od nazwiska pisarza, który go postawił i w nim zamieszkał.
Zygmunt Bartkiewicz wzniósł dworek w latach 1905–1910, według własnego planu. Zamieszkał tu ze swoją drugą żoną, malarką Eugenią Glanc. Wokół domu rozłożył się ogród, a sam budynek dostał kształt, jakiego nie zaprojektowałby zawodowy architekt pilnujący reguł stylu.
Pisarz, który sam zaprojektował dom
Bartkiewicz nie był postacią prowincjonalną. Zadebiutował jako dziennikarz pod koniec XIX wieku, a najgłośniejszą jego książką jest „Złe miasto” z 1911 roku, sugestywny obraz Łodzi wstrząśniętej rewolucją 1905 roku. Wydał też zbiory nowel, a w 1935 roku dostał Złoty Wawrzyn Akademicki, jedno z ważniejszych ówczesnych wyróżnień literackich. Do Brwinowa ściągnął w epoce, gdy dobra Lilpopów szły pod parcelację, i wybrał sobie działkę z dala od stacji, bliżej drogi na Grodzisk.
Dom był jego prywatnym pomysłem na życie z dala od Warszawy, ale nie w oderwaniu od niej. Przez następne dekady Zagroda była pracownią pisarza i miejscem spotkań, a nie tylko letnią siedzibą.
Ten wpis to rozdział przewodnika po mieścieBrwinów: letnisko warszawskich willi przy kolei
Dom z rozebranego kościoła
Budując Zagrodę, Bartkiewicz wmontował w nią detale pochodzące z rozbiórki kościoła. Nie wiadomo, z którego. Tak czy inaczej do dworku trafiły witraże i elementy kamieniarki, a przed gankiem stanęła dawna chrzcielnica, ustawiona jak ogrodowy wazon. Przy południowym ogrodzeniu jest studnia.
Sam ogród też jest niezwykły. Rośnie w nim starodrzew: sosny, buki, modrzewie, dęby, lipy i cisy. W zachodniej części urządzono coś w rodzaju małego skansenu z eksponatami archeologicznymi, kamiennymi rzeźbami i lapidarium, czyli zbiorem ocalonych fragmentów starych nagrobków i budowli. Dworek z takim otoczeniem wygląda bardziej na dzieło kolekcjonera niż na typowy podmiejski dom.
Bartkiewiczówka i jej goście
Za życia gospodarzy Zagroda była domem otwartym. Bywali tu malarze, rzeźbiarze, muzycy, pisarze i politycy. Wśród gości wymienia się Jarosława Iwaszkiewicza, który mieszkał w pobliskim Stawisku, a po latach napisał o tym miejscu felieton „Domek Bartkiewicza”, wydrukowany w „Życiu Warszawy”. Sąsiedztwo Stawiska i Brwinowa spinało dwa punkty na tej samej mapie towarzyskiej międzywojnia.
Bartkiewicz zmarł w Warszawie w czerwcu 1944 roku, jego żona przeżyła go o ponad dwadzieścia lat. Po wojnie majątek znacjonalizowano, w dworku urządzono mieszkania kwaterunkowe, a budynek podupadł.
Siedziba miłośników miasta
Drugie życie Zagroda dostała w latach siedemdziesiątych. Przeprowadzono kapitalny remont, a dom stał się siedzibą Towarzystwa Przyjaciół Brwinowa, które gromadzi tu pamiątki, archiwalia i dokumenty związane z historią miasta. Budynek, który zaczynał jako prywatny kaprys pisarza, jest dziś jednym z niewielu miejsc, gdzie tę historię się przechowuje.
Źródła
Karty ewidencyjne zabytku — Narodowy Instytut Dziedzictwa, zabytek.pl
Bibliografia
- J. Iwaszkiewicz, Domek Bartkiewicza, [w:] Życie Warszawy, 5-6 VII 1979