Przy ulicy Strużańskiej stoi kilka ceglanych budynków ustawionych wokół wewnętrznego dziedzińca. To najlepiej rozpoznawalny ślad po carskim wojsku w Legionowie: koszary jednostki balonowej z końca XIX wieku.
Oddział balonowy z 1898 roku
W 1898 roku w garnizonie sformowano Oddział Balonowy Warszawskiego Rejonu Fortecznego. Rejon był rosyjską strefą umocnioną rozpiętą między twierdzami w Warszawie, Modlinie i Zegrzu, a balony należały wtedy do wyposażenia takich stref. Dla nowej jednostki, w ostatnim, trzecim etapie rozbudowy garnizonu, w latach 1898 i 1899 postawiono osobny zespół koszar.
Budynki zaprojektował inżynier architekt Wiktor Junosza Piotrowski, ten sam, który nadzorował całą rozbudowę garnizonu. Stawiał je „w stylu wielkoruskim”: mur z pełnej cegły na kamiennych ławach fundamentowych, ceglane podmurówki, ozdobne kominy, półkoliste lukarny w dachach. Zespół tworzy rodzaj wewnętrznego dziedzińca zamkniętego z dwóch stron zabudową. Główny wjazd prowadził między budynkami numer 1 i 3, obok wartowni.
Co stoi wokół dziedzińca
Poszczególne budynki miały różne role. W jednym, przy Strużańskiej 2D , mieściły się koszary szeregowych, w innym, przy ulicy Wąskiej , kwatery kadry oficerskiej. Osobno stała murowana latryna, też wzniesiona według projektu Junoszy Piotrowskiego i w tym samym stylu co reszta. Przy skrzyżowaniu Strużańskiej z Zegrzyńską, pod adresem Zegrzyńska 8 , postawiono budynek z łaźnią żołnierską dla jednostki.
Ten ostatni miał najwięcej szczęścia. Po odejściu wojska adaptowano go kolejno na sklepy, zakład fryzjerski, gabinety rehabilitacji, a w 2000 roku urządzono w części budynku aptekę. Murowana konstrukcja jest w dobrym stanie. Reszta zespołu poszła inną drogą.
Wojsko, które wyszło w 1999 roku
Garnizon przetrwał zabór, obie wojny i cały PRL jako teren wojskowy. Na zdjęciach z listopada 1939 roku, zrobionych przez niemieckiego oficera, widać jeszcze budynki koszarowe, hangar balonowy i pomnik Józefa Piłsudskiego, a przy ścianie jednego z budynków przy Strużańskiej 2D niemiecką kuchnię polową. Ostatnia jednostka opuściła teren dopiero w 1999 roku.
Potem przyszły lata pustostanu. Opuszczone budynki niszczały: rozkradziono podłogi, piece, płytki terakoty i glazurę, stolarkę okienną i drzwiową palono w piecach, dobierano się nawet do konstrukcji więźby dachowej. Murowane ściany przetrwały ten okres w dobrym stanie.